Jak wyznaczać cele, aby je wdrażać w życie? – Opis mojego procesu

Pewnego dnia powiedziałem sobie dość. Miałem mnóstwo ambitnych celów, które chciałem zrealizować i które motywowały mnie do pracy. Ale zawsze gdzieś po drodze się wykładałem. Przeładowanie zadaniami w pracy, dodatkowe obowiązki w domu. Do tego dochodziło zmęczenie, okresowe wahania motywacji, brak spójnego systemu mierzenia i podążania za celami.

Dlatego stworzyłem nowy proces, dzięki któremu mogę skupić się na realizacji celów, godząc to z innymi obowiązkami.

Na razie jeszcze eksperymentuje. Najważniejsze jest jednak to, że nie czuję się przeładowany. Mam spójny system. Motywacja jest duża.

Proces jest bardzo prosty:

Wyznaczam trzy cele!

Tylko trzy! Ale w podziale na różne okresy.

Perspektywa makro:

  • Trzy cele długofalowe – 3 lata +
  • Trzy cele roczne
  • Trzy cele kwartalne

Perspektywa mikro:

  • Trzy cele miesięczne
  • Trzy cele tygodniowe
  • Trzy cele dzienne

Założenie jest takie, że cele długofalowe determinują cele krótkofalowe: 3 lata -> 1 rok -> kwartał -> miesiąc -> tydzień -> dzień. Zatem każdego dnia małymi krokami zbliżam się do dużych celów.

Dlaczego trzy? I czemu tylko trzy?

Liczba trzy jest mocno zakorzeniona w naszej kulturze i świadomości – trzy miejsca na podium, trzy fazy rozwoju, trzy poziomy trudności, trzypoziomy.pl :-).

Ale prawdziwy powód jest zupełnie inny i prozaiczny.

W przeszłości miałem mnóstwo celów, często ponad 10. Wszystkie starałem się toczyć powoli do przodu. Moja uwaga była mocno rozproszona. Gubiłem się w swoich zapiskach, planach i mapach. Część celów stała w miejscu, część posuwała się powoli, a tylko kilka byłem w stanie mocno ruszyć z miejsca.

To było cholernie frustrujące. Tyle celów, a tak niewielki postęp. W efekcie się zniechęcałem i przestałem wierzyć w efektywność swojego systemu.

Dzisiaj, gdy celów mam mniej, potrafię się skupić na każdym z nich każdego dnia. Tak skonstruowany jest nasz umysł. Dobrze radzi sobie z zapamiętywaniem 3-5 informacji na raz.

Spytaj się o mnie o moje cele za trzy lata, a bez wahania Ci o nich opowiem. Spytaj się mnie, jakie mam dzisiaj priorytety – podobnie.

Ale co ważniejsze – spytaj się mnie na koniec dnia, czy zająłem się tymi priorytetami. Odpowiedź w większości przypadków będzie taka sama – jasne. Bo trzy zadania to liczba, którą jesteśmy w stanie jeszcze jako tako zmieścić w wypełnionym kalendarzu i przeładowanej liście to-do.

„Ale to bez sensu…”

W kontekście całej nauki o produktywności (trzymanie zadań i celów w zewnętrznych narzędziach, a nie pamięci), takie założenie mogłoby się wydawać pozbawione sensu i logiki.

Przecież z zewnętrznym narzędziu mogę mieć i 20 celów. Mogę mieć je spisane w jednym miejscu.

Oczywiście papier przyjmie każdą ilość celów. Gorzej jest natomiast z ich śledzeniem, a potem realizacją. Tutaj znów wracam do kwestii przeładowania naszego mózgu.

A ja chcę o nich myśleć o swoich celach każdego dnia. Chcę się do nich zbliżać codziennie. Chcę nimi oddychać. Chcę, żeby były częścią mojego DNA.

Z trzema celami to możliwe.

„To takie mało ambitne” / „Chcę osiągnąć więcej”

To właśnie ambicja była dla mnie zgubna w przeszłości.

Chciałem dużo. Chciałem więcej. Myśli o realizacji małej ilości celów była dla mnie niepocieszająca.

Ale im więcej o tym myślę: wolę osiągnąć 100% mniejszej ilości celów, niż 0% z bardzo bogatej listy (a tak się właśnie działo w przeszłości).

Muszę zatem pójść na pewne kompromisy. Nie osiągnę 100% wszystkiego czego chcę, ale wybiorę te cele, które są dla mnie najważniejsze (długofalowo) i na nich skupię całą swoją energię.

Jeśli starczy mi sił na pozostałe aktywności, potraktuję je jako bonus.

Jak wyznaczać cele?

No dobrze, to wytyczmy w końcu te cele.

Metoda jest bardzo prosta – S.M.A.R.T.:

  • S jak Specific – co konkretnie chcę osiągnąć?
  • M jak Measurable – w jaki sposób to zmierzę? Po czym poznam, że osiągnąłem ten cel?
  • A jak Attainable – jak osiągnąć ten cel? Jak ochronić się przed zagrożeniami?
  • R jak Reasonable – po co chcę osiągnąć ten cel? Dla kogo?
  • T jak Time-bound – do kiedy chcę go siągnąć?

Dodatkowo taki standarowy SMART wzbogacam dodatkowymi pytaniami:

  • Co się stanie, gdy nie osiągnę tego celu?
  • Dlaczego mógłbym nie chcieć osiągnąć tego celu?
  • Jak zmieni się moje życie? (W pozytywny, ale i negatywny sposób)
  • Kto mnie inspiruje, aby ten cel osiągnąć?

Warto wszystkie, trzy, cele spisać na w jednym miejscu. Ja do tego stosuję prostą tabelę w Google Sheets (Wkrótce opublikuję prosty szablon). Ale także uproszczone cele wpisuję do dziennika.

Przykład spisanego celu

  • S: Kupiłem mieszkanie (finansowane w większości z gotówki)
  • M: 4 pokoje, w wybranej dzielnicy (np. Tarchomin)
  • A: Dzięki zwiększeniu przychodów, oszczędzaniu pieniędzy na ten cel i edukacji (np. jak negocjować z deweloperem, jak wziąć kredyt hipoteczny itp.)
  • R: Chcę, żeby moje dzieci miały własne pokoje, chcę mieszkać w przyjaźniejszej do życia i bardziej zaludnionej dzielnicy (dobre miejsca do biegania), chcę mieć własną sypialnię
  • T – 2022-2023
  • Jeśli nie osiągnę celu? W pewnym momencie moje dzieci nie będą miały przestrzeni do życia (kłótnie, brak komfortu i prywatności). Nie spełnię swojego marzenia. Nie spełnię marzenia swojej żony. Nie zaznam życia, na którym mi zależy (kawiarnia na dole lub w okolicy, budzenie się we własnej sypialni, bieganie na fajnych trasach).
  • Dlaczego mógłbym nie chcieć go osiągnąć? Brak pieniędzy – muszę jeszcze sporo zarobić i odłożyć. Obawa przed kredytem – co jeśli nie będę mieć zdolności zarabiania pieniędzy? Do czasu, gdy będzie mnie stać ceny nieruchomości mocno wzrosną. Co, jeśli kupię nieruchomość w złym otoczeniu (np. uciążliwi sąsiedzi). Teraz, gdzie żyję, nie jest aż tak źle – pod wieloma względami jest bardzo wygodnie (i nie mam kredytu). Pieniądze, które poszłyby na mieszkanie mógłbym inaczej spożytkować.

Jak realizować cele?

Sposób dochodzenia do celów jest również prosty.

Codziennie wyznaczam trzy główne zadania i staram się, aby były one powiązane z moimi celami makro (rok, trzy lata+) i wpisywały się w cele mikro (kwartał, miesiąc, tydzień).

Stosuję dwa narzędzia – dziennik (o którym napiszę kiedy indziej) oraz task managera (aktualnie Nozbe), ponieważ w moim dniu znajdują się także inne zadania – choćby te związane z pracą zawodową, czy utrzymaniem domu.

Na koniec dnia otwieram swój dziennik i spisuję, co udało, a czego nie udało (i dlaczego) się osiągnąć.

Dodatkową bronią torującą drogę są nawyki. I tu mała ciekawostka – również wyznaczam nie więcej niż trzy nawyki :-). Ale to również temat na inny wpis.


I to w gruncie rzeczy tyle.

Mam nadzieję, że mój proces zainspiruje Cię do tego, aby spojrzeć na swoje plany nieco krytyczniej, nieco minimalistycznej i wycięcie tych celów, które spokojnie mógłbyś zamienić na większe skupienie nad priorytetami.

Do usłyszenia!

Autor: Patryk Leszczyński

Jestem wielbicielem skreślania zadań z listy to-do w możliwie najefektywniejszy sposób :). Nie nawidzę zaległości. W wolnym czasie uczę się programowania.