AirPods Pro. Czy są warte swojej ceny?

To była końcówka października 2019 roku. Po tygodniach spekulacji Apple zaprezentował nową generację bezprzewodowych słuchawek AirPods. Co ciekawe, nie było żadnego głośnego eventu. Do sieci trafiła jedynie informacja prasowa oraz filmy promocyjne. Natychmiast za testy zabrali się recenzenci. Na YouTubie pojawił się wysyp recenzji o bardzo pozytywnym wydźwięku.

Szybko zrodziła się we mnie potrzebę posiadania AirPods Pro. Z pierwszej generacji korzystałem non stop od ponad 2 lat. Fakt, że jakość dźwięku pozostawiała trochę do życzenia, ale była zadowalająca. Słuchawki przede wszystkim były niesamowicie wygodne i generalnie byłem z nich bardzo zadowolony (w sumie to nadal jestem). 

W chwili, gdy piszę te słowa mija 5 miesięcy od zakupu słuchawek. Oczywiście, jak w wielu tego typu przypadkach, wmówiłem sobie potrzebę ich posiadania. Ale czy ten impuls wydania 1250 zł brutto był w pełni uzasadniony? Czy nowe słuchawki były warte tak astronomicznej ceny? Po miesiącu użytkowania mogę powiedzieć, że… [zjedź na sam dół tekstu, jeśli nie chcesz czytać całości]

Muzycznie jest bardzo spoko

AirPodsy Pro to słuchawki douszne z silikonowymi wkładkami. To zasadnicza zmiana w porównaniu z poprzednią generacją. Słuchawki lepiej trzymają się w uchu i nie wypadają tak łatwo. Z drugiej strony – w moim odczuciu – nie leżą w uchu już tak wygodnie. W komplecie otrzymujemy trzy wielkości silikonowych wkładek. Warto wypróbować, która najlepiej trzyma się w naszym uchu i skorzystać z wbudowanego w system iOS testu dopasowania końcówek (otrzymamy informację zwrotną, czy redukcja hałasu będzie działała optymalnie). 

Ja niestety mam zgrzyt. Bo najlepsze wyciszenie i jakość dźwięku uzyskuje w standardowo zamontowanych wkładkach średniej wielkości. Zdarza się niestety, że czasami moje uszy – jakby to ująć – je wypychają. Ewidentnie są ciut za duże albo wytwarza się ciśnienie. Najmniejsze końcówki pasują jak ulał, ale komfort noszenia przepłacam zauważalną na minus różnicą w jakości dźwięku. Również test dopasowania końcówek nie zawsze przebiega pozytywnie. Ewidentnie są za małe.

Warto dodać, że te silikonowe wkładki to kolejna zastrzeżona „technologia” Apple. Różnica między tradycyjnymi wkładkami polega na sposobie montażu (nie nakłada się ich na wystający bolec, a wpina na jakiś mini-magnez). Niestety ściągnięcie tych końcówek nie należy do najprostszych czynności. Za pierwszym razem musiałem się ostro namęczyć. A ile się nas tresowałem czy ich nie zepsuję… Dopiero obejrzenie jednego filmu na YT nieco mnie uspokoiło. Po prostu trzeba użyć siły i ciągnąć aż do wyskoczenia końcówek. Na szczęście zakładanie jest dużo prostsze i przyjemniejsze.

Poprzednia generacja słuchawek wyglądała prościej – jakby ktoś odciął kabel od standardowych EarPodsów. Słuchawki miały długie pałki i wyglądały jak frytki wystające z uszu. Esteci nie wieszczyli im dużego sukcesu, po czym tuż po premierze nie można było ich dostać w sklepie przez dobre kilkanaście tygodni… Pod względem designu model Pro prezentuje się dużo lepiej. Pałeczki są krótsze, delikatnie zaokrąglone w miejscu łączenia z słuchawką. Całość wygląda zdecydowanie bardziej futurystycznie. Nie ma obciachu wychodząc w nich na ulicę ;-).

Kluczowy jest jednak dźwięk, a ten w porównaniu ze standardowymi AirPodsami jest czystszy, bogatszy w detale, bardziej przestrzenny. Nie jestem specjalistą, więc nie potrafię w pełni opisać wrażeń dźwiękowych. Nie jestem też melomanem, więc nie mogę się jakoś kategorycznie wypowiedzieć na temat jakości dźwięku. Mogę jedynie podzielić się swoimi odczuciami, które są jak najbardziej pozytywne. Muzyki na AirPodsach Pro słucham z dużą przyjemnością. Niekiedy wręcz hipnotycznie. Rozkoszuję się nawet tymi kawałkami, których osłuchałem się dziesiątki godzin.

Gdybym miał oceniać te słuchawki jedynie na podstawie jakości dźwięku – odrzucając inne funkcje oraz astronomiczną cenę – powiedziałbym bez wahania „bierz je”!

Case jest większy i trzeszczy

Od samego początku istnienia AirPodsy były cenione przede wszystkim za swoją wygodę. Nie musiałeś się bawić w konfigurację słuchawek, bo już po pierwszym otworzeniu pudełka, twój iPhone automatycznie je wykrywał i parował. Po wyjęciu z case’a słuchawki błyskawicznie nawiązywały łączność z ostatnim urządzeniem, równie szybkie było przełączanie między innymi urządzeniami Apple. A kiedy skończyliśmy korzystanie z słuchawek, wystarczyło włożyć je z powrotem do case’a, gdzie spokojnie mogły się naładować. 

Z AirPods Pro jest podobnie. Mamy natychmiastową konfigurację i parowanie się z urządzeniami. Po pierwszym podłączeniu i skojarzeniu z kontem iCloud, słuchawki są dostępne na pozostałych urządzeniach. Niestety słuchawek nie wyciąga się już tak wygodnie z case’a. Zajęło mi kilka dobrych dni, zanim nauczyłem się odpowiedniego „chwytu”, a i tak pod tym względem pierwsza generacja była dużo wygodniejsza.

Ze względu na budowę AirPodsów, case jest nieco większy, ale nadal bardzo dobrze mieści się w kieszeni od spodni. Mam wrażenie, że jakość wykonania jest niestety nieco gorsza. A przynajmniej moje etui delikatnie trzeszczy i nie sprawia wrażenia aż tak solidnego. 

Ładowanie odbywa się przez standardowy port lightning. Co ciekawe, w opakowaniu otrzymujemy przewód lightning na USB-C (koszt 100 zł). Na plus zasługuje możliwość bezprzewodowego ładowania słuchawek w casie. A’propos baterii – nie mierzyłem tego, ale odnoszę wrażenie, że czas pracy AirPodsów Pro jest zbliżony do poprzedniej generacji – czyli jakieś 4.5h na jednym ładowaniu. 

Wyciszenie nie działa tak cudownie…

Być może miałem zbyt wysokie oczekiwania. Być może nie powinienem porównywać słuchawek dousznych zabudowanymi Sony WH1000-M3 (to zupełnie inna kategoria). A być może wyciszenie w AirPodsach to tylko taki mały dodatek, a nie killer feature. 

W Airpodsach tryb redukcji hałasu działa „dobrze” w zasadzie wtedy, gdy słuchamy muzyki (trochę głośniej). 

Dla porównania, kiedy zakładam wspomniane Soniacze, to z chwilą uruchomienia trybu Active Noise Cancelling, odcina mnie niemal w 100%. W samolocie słyszę jedynie delikatne bzyczenie silnika. W salonie praktycznie nie słyszę telewizora, więc mogę spokojnie słuchać audiobooków, gdy moja żona konsumuje bardziej tradycyjny content. Świetnie się w nich także odkurza :-).

A zatem jeśli nastawiasz się na zakup AirPodsów Pro ze względu na tę funkcjonalność, być może powinieneś przemyśleć swoją decyzję. Po prostu nie doświadczysz aż tak dużej różnicy w wyciszeniu.

Warto odnotować, że nowy model jest odporny na pocenie. Nie przetestowałem tych słuchawek podczas biegania natomiast, ale w przeciwieństwie do pierwszych AirPodsów, model Pro powinien jest zdecydowanie bardziej przystosowany do aktywności sportowych.

… Ale przełączenie się do trybu kontaktu jest super

Poza trybem wyciszenia słuchawki oferują także tzw. „Tryb kontaktu”, czyli podbicie dźwięku z otoczenia przy wykorzystaniu mikrofonów. Jeżeli jesteśmy na ulicy, słuchamy muzyki i chcemy być jednocześnie świadomi tego, co się wokoło nas dzieje, ten tryb sprawdzi się świetnie. Słyszymy zarówno muzykę, jak i otoczenie w dość zrównoważony sposób.

Najlepsze jest to, że możemy bardzo szybko przełączać się z jednego trybu do drugiego. Wystarczy przytrzymać przycisk na słuchawce. Dla mnie bardzo przydatna funkcjonalność. Kilka razy, zamiast ściągać słuchawki i przerywać sobie muzykę, po prostu korzystałem z tej opcji.

Przycisku na słuchawkach możemy używać także do zatrzymywania grającego dźwięku, odbierania połączeń i przeskakiwania do następnego utworu.

Nie warto wydawać aż tyle kasy…

Jeśli spojrzymy na cały pakiet:

  • Bardzo dobrą jakość dźwięku
  • Podobną wygodę użytkowania co w standardowych AirPodsach
  • Szybkie przełączenie między wszystkimi urządzeniami podłączonymi do naszego konta iCloud
  • Ładniejszy design
  • Przełączanie między trzema trybami dźwięku (redukcja hałasu, standard i tryb kontaktu)
  • Lepsze przystosowanie do uprawiania sportu

… to zdaje się, że te AirPodsy Pro to bardzo dobrze wydane pieniądze. Lecz, gdy tylko spojrzymy, ile kasy trzeba poświęcić na zyskanie tych wszystkich featerów, to szybko możemy się wyleczyć z takiego zakupu. AirPodsy Pro kosztują – w chwili gdy piszę ten tekst – 1250 zł. Przykład poprzedniej generacji nie wskazuje, aby ta cena miała być w ogóle obniżona. To cholernie dużo pieniędzy, które można wydać choćby na zabudowane słuchawki Sony czy Bose, jeśli zależy nam na prawdziwym wyciszeniu, a nie jedynie namiastce redukcji hałasu.

Moje słuchawki kupiłem w sklepie stacjonarnym, dlatego nie miałem możliwości ich zwrotu. W przeciwnym razie chętnie odzyskałbym swoją kasę i w dalszym ciągu korzystał z tradycyjnych użytkowanych już ponad 2.5 roku AirPodsów. Apple i tak by się nie wzruszyło, bo jestem przekonany, że AirPods Pro będą sprzedawały się wyśmienicie.